Amazon – test czyt(el)nika

Choć technologia e-Ink, e-Book readery i czytanie książek w wersjach cyfrowych staje się coraz popularniejsze w Polsce, wciąż mały odsetek ludzi wie o istnieniu takiego czegoś (wnioskuję na bazie wielu badań jak i swoich doświadczeń – nie ma dnia, by ktoś mnie nie pytał o Kindle, gdy czytam w miejscu publicznym). A urządzenie to jest rewelacyjne. W tym tekście skupiam się na opisie opcji i możliwości Amazon Kindle (wersja 6 calowa, WiFi, kosztująca 139$, po przeliczeniu +dodaniu transportu to kwota ok. 470zł) oraz moich subiektywnych odczuć, natomiast większość tych możliwości posiada każdy czytnik na rynku. Zapraszam do lektury i oglądania zdjęć :) [treść książek na zdjęciach pochodzi z losowo wybranych pozycji do których miałem dostęp, prosiłbym o powstrzymanie się od jej komentowania, nie to jest meritum :) ]

Krótki przewodnik po teście:
1. Ogólne wrażenia
2. Sprawy techniczne
3. Komfort używania i czytania (sporo zdjęć), dostępność polskich tytułów
4. Ergonomia wykonania
5. Porównanie z iPadem
6. Dodatkowe akcesoria
7. Oprogramowanie dodatkowe

1. Ogólne wrażenia.
Kindle Amazon
Kindle na pierwszy rzut oka zachwyca. Po wyciągnięciu go z pudełka widać piękny ekran, na którym wyświetlona jest grafika powitalna. Wszystko wygląda jakby naklejone, kontrast jest lepszy niż niejedna książka. Po dłuższym używaniu nie zmieniam zdania – wygląda świetnie, a przyciski się nie odginają. Minusem może być dla niektórych delikatny ekran – nie jest to wyświetlacz jak w iPhone 4, czy innych komórkach – jest on dużo podatniejszy na uszkodzenia, dlatego rekomenduję okładkę do niego (o której później). Sprzęt jest lekki, nie męczy ręki nawet podczas długiego czytania (moja najdłuższa sesja bez przerwy – jakieś 10h), można trzymać jedną ręką, dwoma, z każdej strony są przyciski pozwalające na zmianę stron, jest to bardzo dobrze pomyślane. Notuje się wygodnie, pomimo względnie małych przycisków – nie sposób ich pomylić, dobrze się wciska.
Niektórzy mogą się zastanawiać, czy 6 cali to wystarczająca wielkość do czytania. Do każdej książki, gdzie występuje głównie tekst – tak. Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, mieści się na nim sporo tekstu. Tę ilość można zwiększać/zmniejszać edytując wielkość czcionki, ale nie występuje upierdliwe zmienianie strony co chwilę. Jest akurat – a większe urządzenie byłoby nieporęczne. Oczywiście – do PDF-ów technicznych, książek pełnych wykresów, analiz itd. – 10 cali (379$ na Amazon.com aktualnie) nada się o niebo lepiej. Nie ma urządzenia idealnego do wszystkiego :)

2. Sprawy techniczne
Czyli fakty na sucho: Kindle waży 241 gramów, ma pojemność 4 Gb (ok. 3Gb dla użytkownika), czas ładowania według producenta wynosi 4,5h. Ma standardowe wyjście audio 3.5mm (przydatne gdy ktoś chce słuchać muzyki podczas czytania, lub gdy chce skorzystać z opcji Text-to-Speech, działającej świetnie, ale oczywiście tylko po angielsku).
Formaty, które kindle czyta:
Kindle (AZW), TXT, PDF, Audible (Audible Enhanced (AA, AAX)), MP3, unprotected MOBI, PRC natywnie
HTML, DOC, JPEG, GIF, PNG, BMP – po konwersji.
W gruncie rzeczy – najlepiej korzystać z programu, który opiszę na końcu testu – świetnie konwertuje PDF-y i inne formaty na pliki MOBI, z którymi Kindle radzi sobie najlepiej (czyli rozpoznaje tekst, umożliwia zaznaczanie fragmentów, zmianę czcionki i jej wielkości, skorzystanie ze słownika)
Do kupionego urządzenia dołączany jest kabel do ładowania go za pomocą USB. Za dopłatą można dokupić ładowarkę z europejską wtyczką. Kindle objęty jest roczną gwarancją.
Długość działania na baterii jest zależna od intensywności używania – ja przy wyłączonym WiFi przeczytałem 4 książki (średniej grubości ok.400 stron A5) i pozostało jeszcze 40% baterii. Myślę, że subiektywnie – czytając sporo wystarczy ładować go raz na 2-3 tygodnie. Sporadyczni czytelnicy zapomną o tym, że to się ładuje :)
Kindle charging

3. Komfort używania i czytania (sporo zdjęć), dostępność polskich tytułów
Jeżeli chodzi o komfort używania Kindle, złego słowa powiedzieć nie mogę – jest dużo wygodniej niż podczas czytania książek papierowych – nic się nie zamyka, mogę używać jednej ręki, mogę czytać książkę o objętości Biblii i nadal waży to 241gram. Na dodatek podkreślam sobie ważne fragmenty, które później mogę czytać same, a nawet wyeksportować do pliku .txt (za pomocą Calibre, o której później).
Książki na urządzeniu można sortować, łatwo się wyszukuje daną pozycję, nawet gdy mamy kilkaset eBooków.
Na moim zdjęciu widać kwadraty zamiast polskich znaków, Kindle jednak rozpoznaje bez problemu polskie litery, te haczyki to kwestia złego sformatowania książki (czyli wina leży po mojej stronie, nie urządzenia)
Sortowanie
Podczas czytania, po kliknięciu przycisku Menu, możemy dodać zakładkę, włączyć WiFi, czy zmienić naszą lokalizację w książce, albo obejrzeć notatki, które już zrobiliśmy. Samo robienie notatek jest banalne – za pomocą joysticka (kwadratowego) najeżdżamy na miejsce gdzie chcemy notować (lub słowo, które chcemy sprawdzić w słowniku) i zaczynamy pisać. Kiedy kończymy pisanie, klikamy ok. Nie ma nic prostszego :)
Menu Kindle
Po kliknięciu na View My Notes & Marks, Kindle pokazuje nam wszystkie nasze notatki i zakładki w następujący sposób:
Notatki
Jeżeli chcemy zobaczyć notatkę i miejsce w książce, w którym ona się znajduje – wystarczy kliknąć i przeniesiemy się tam. Później możemy wrócić do widoku notatek przyciskając: Back. Jeśli chcemy obejrzeć wszystkie nasze notatki w całości, udajemy się do głównego menu, gdzie znajduje się plik My Clippings. Tam są wszystkie nasze notatki i zakładki z naszych książek.
notatki
Nasze notatki możemy bezpośrednio wrzucić także do mediów społecznościowych (Facebook lub Twitter) – do tego potrzeba nam jedynie połączenia z Internetem (przez WiFi, lub 3G w modelach, w których jest wbudowany ten modem). Sam Internet również działa sprawnie, choć czasem zabawnie ogląda się strony w czerni i bieli. Oczywiście (tak jak iPad) Kindle nie obsługuje Flash’a.
Kindle Social Media
Kiedy długo nie używamy Kindle, następuje coś co można nazwać blokadą klawiatury – wyświetla się losowa tapeta i aby ponownie z niego skorzystać, trzeba go oblokować (jednym przyciskiem). Wyświetlające się tapety to głównie portrety znanych pisarzy i słynne zdjęcia/grafiki.
Amazon Kindle

Czytanie nie męczy oczu, bo wyświetlacz nie posiada podświetlenia – wszystko jest jak ze zwykłą książką, co znaczy również, że w ciemności bez lampki nie poczytamy. Obcowanie z taką książką wygląda trochę inaczej – podkreślanie fragmentów, zakładki, notatki, inaczej zmienia się strony, ale samo czytanie niczym nie różni się od czytania książek „analogowych”. Mi osobiście nawet wygodniej się czyta na urządzeniu, właśnie dzięki tym dodatkowym opcjom. Co więcej, dzięki możliwości zmieniania wielkości czcionki, książki mogą czytać nawet osoby z dużymi wadami wzroku – co jest bardzo ekonomiczną alternatywą dla nich, bo książki z wielką czcionką kosztują kilka razy więcej niż wydania standardowe, a większości książek w ogóle nie da się kupić w takim wydaniu. W Stanach jest już wiele emerytów i osób starszych czytających właśnie korzystając z e-Booków, mam nadzieję, że w Polsce też kiedyś to nastąpi. U nas tzw. early-adopterami są raczej osoby młodsze, często uważane za geeków, ale to urządzenie w żadnym wypadku nie powinno być niszowym gadżetem. Każdy czytający książki (czyli 15% Polaków wg ostatnich zasmucających badań) powinien wiedzieć o istnieniu czegoś takiego, a myślę, że przy dzisiejszych cenach (139$ za najtańszy model – a jeszcze rok temu co najmniej 299$) wiele osób mogłoby się na to zdecydować.
Jeśli chodzi o dostępność polskich tytułów – na Amazonie kupimy głównie anglojęzyczne książki, natomiast klasykę bez problemu można ściągnąć za darmo (jest wiele projektów rozpowszechniania eBooków) na niejednej platformie. Brakuje czasem niektórych nowości, ale w gruncie rzeczy – nie ma problemu ze znalezieniem większości pozycji, a dla czytających po angielsku – dostęp jest ogromny. Sam kindle.Amazon.com oferuje ponad 800 tysięcy książek. Dodatkowo możemy czytać tanio (przykład: $4.99 miesięcznie za Forbes (oryginalne wydanie), $2.99 za Time, $2.99 za Newsweek’a) prasę z całego świata (Time, The Economist, prawie wszystkie liczące się tytuły anglojęzyczne). Jeśli chodzi o polskie gazety, na dzień dzisiejszy jedynie Polityka jest dostępna.
Zainteresowanych dostępnością tytułów (zarówno gazet jak i książek) zapraszam na: http://kindle.amazon.com

4. Ergonomia wykonania
Pisałem już o tym wcześniej – wykonanie jest świetne jakościowo, ale i wygodne. Zmienianie stron nie jest irytujące, dokładnie tam gdzie są przyciski intuicyjnie się ich szuka. Klawiatura jest malutka, ale bardzo wygodna. Jej jedynym mankamentem jest brak cyfr i znaków specjalnych – dzięki czemu jest mała. Aby je uzyskać, wystarczy kliknąć SYM – wyświetlają nam się one wtedy na ekranie i wybieramy je joystickiem. Nie jest to bardzo upierdliwe, chyba że często korzystamy w Internetu i musimy wpisywać wielocyfrowe hasła. Osobiście wolę mieć to ukryte, niż dostać kolejny rządek przycisków. Od ekranu nie odbija się światło, niezależnie jak go trzymamy, dobrze się czyta.

5. Porównanie z iPadem
Dla każdego, kto widział oba urządzenia, już sam punkt brzmi bardzo śmiesznie. Jednak w Internecie wiele osób o to pyta, także uznałem że nie zbagatelizuję sprawy i choć krótko napiszę co o tym sądzę i jak wyglądają fakty. A fakty wyglądają tak, że iPad to świetne urządzenie do przeglądania Internetu, grania w gry, notowania, liczenia, oglądania filmów i masy innych rzeczy. Jednak NIE do czytania książek. Ludzie burzą się, że fajnie się czyta – rzeczywiście, da się czytać. Jeśli nie czytasz w słońcu (bolączka iPada, której nie udało mi się ukryć nawet na zdjęciach) i nie czytasz długo (to zwykły ekran, podświetlany, który męczy oczy jak komputer, a waga iPada skutecznie wyrabia muskuły), to iPad może służyć do czytania. Jednak Kindle, to zupełnie inny standard czytania – porównywalny (bądź nawet wyższy w niektórych przypadkach) do książek papierowych. Na Kindle nie pograsz w gry (poza Sudoku itd., które można kupić w Amazon Store, ale nie chcę zabierać głosu, bo nie próbowałem), nie obejrzysz też filmu. Ma on mniejszy tzw. współczynnik lansu, a logo Amazon Kindle nie świeci. Oba urządzenia mają rację bytu na rynku, ale to zupełnie inne urządzenia i ich porównywanie jest bezsensowne. Poniżej kilka zdjęć:
ipad kindle

ipad

6. Dodatkowe akcesoria
Ponieważ tak jak pisałem na początku, Kindle jest dość delikatny, pierwszą rzeczą, którą zrobiłem było kupno okładki. Nie kupowałem oryginalnej okładki na Amazon.com, choć słyszałem o niej wiele dobrego. Mój wybór padł na okładkę z Allegro, która wpadła mi w oko: http://allegro.pl/etui-pokrowiec-okladka-do-kindle-3-czarne-i1491270981.html
Osobiście bardzo ją polecam, wygląda schludnie, a Kindle mocno w niej siedzi. Nie wyciągam go z niej w ogóle – jest dostęp do wszystkich przycisków, można go w niej ładować, nie ma problemu. Dodatkowym atutem dla mnie jest to, że czytając książkę, mając Kindle w tej okładce, z daleka nie widać, że nie jest to zwykła książka – co pozwala na unikanie niepotrzebnego zainteresowania w miejscach publicznych.
Myślę, że większość okładek do Kindle dostarczy porównywalnego zadowolenia, ja trafiłem akurat na taką :)
okładka do Kindle
okładka
Amazon
e-book reader
cover
amazon kindle device

7. Oprogramowanie dodatkowe
Korzystając z Kindle (bądź jakiegokolwiek czytnika książek), warto zainstalować darmowe oprogramowanie Calibre (http://calibre-ebook.com/), które pozwala na zarządzanie naszymi książkami i ich konwertowanie. Jak pisałem wcześniej, warto skonwertować PDF-y do plików MOBI aby Kindle wyświetlał je lepiej. PDF tworzone pod format A4 raczej trzeba czytać z Kindle w poziomie, co nie jest w pełni wygodne, zoomowanie też nie jest najwygodniejsze. Dlatego zalecam konwersję.
Za pomocą Calibre możemy wysyłać książki prosto na Kindle, edytować metadane i robić sporo innych rzeczy. Oprogramowanie działa zarówno na Windows jak i MacOS.
calibre

calibre

Konwersja

Mam nadzieję, że opis i zdjęcia pomogą osobom zainteresowanym, a osoby, które właśnie dowiedziały się o istnieniu czegoś takiego zainteresują się tematem :) Jakby ktoś chciał osobiście „pomacać” Kindle, to nie widzę problemu – w tygodniu zwykle można mnie znaleźć we Wrocławiu, wystarczy wcześniej napisać maila i się umówić :)

Linki dla żądnych więcej:
Forum eKsiążki.org
Kindle store
SwiatCzytnikow.pl
Darmowe ebooki – Project Gutenberg